Nasze podróże małe i duże • 04.06.09
Z cyklu Nasze podróże małe i duże” przedstawiamy odkrywaną na nowo świetność nieco zniszczonych ale remontowanych zamków w Mirowie i Bobolicach.
Dojazd do Mirowa: najprościej jadąc drogą Żarki-Kroczyce w miejscowości Kotowice skręcić w lewo w drogę lokalną, która po około 2km. doprowadza na parking (bezpłatny) pod zamkiem w Mirowie.
My jednak (jadąc z Częstochowy) mamy swoją ulubioną, lokalną drogę. Jedzie się wprawdzie wolniej ale za to widoki są przepiękne. Jedziemy boczną drogą ze Złotego Potoku do Niegowej a następnie po przecięciu drogi 789 z Niegowej do Mirowa. Naprawdę polecam przejażdżkę to drogą!
No więc jesteśmy w Mirowie
Zostawiamy samochód na bezpołatnym parkingu pod zamkiem i idziemy w stronę ruin. Zamek w Mirowie od niedawna znajduję się w prywtanych rękach i zaplanowane są prace remontowe. Z tego powodu zosatał on zamknięty dla turytów.
My mijamy ogrodzone ruiny zamku i kierujemy się czerwonym szlakiem (Szlak Orlich Gniazd) w stronę zamku w Bobolicach. Szlak prowadzi wyniosłą grzędą sklaną, skąd można podziwiać przepiękne widoki na oba zamki oraz rozległą panoramę Jury. W kilku miejscach na szlaku, szczególnie tych najbardziej widokowych znajdujemy drweniane ławki. W jedym z tych miejsc robimy sobie nawet krótką przerwę na małe co nieco
Odległość między zamkami wynosi ok.2km. Ponieważ w jedną stronę Kajtul idzie na własnych nóżkach trochę czasu zajmuję nam jej pokonanie. W końcu docieramy do zamku w Bobolicach, od tej strony wygląda chyba najbardzoiej imponująco, faktycznie jak orle gniazdo zawieszone na urywistej skale.
Zamek w Bobilicach należy do tego samego właściciela co zmek w Mirowie i obecnie trwają dość zaawansowane prace bodowlane. Po ich zakończeniu (za kilka, kilkanoscie miesięcy czyli pewnie w 2010r.) zamek będzie robił na prawdę duże wrażenie. Obok zamku powstaje Karczma Bobolicka, której otwarcie zaplanowano na październik 2009r.
Jednak pomimo prac remontowych, w sezonie zamek w Bobolicach jest otwarty dla zwiedzających.
Po zejściu z zamkowego wzgórza poszliśmy do znajdującego się obok parkingu baru na obiadek. Zamówiliśmy szaszłyki oraz schabowe i oba danie były bardzo smaczne i jednocześnie niedrogie. A zanim pani przyniosła nam obiad, aby umilić sobie oczekiwanie (choć nie trwało to długo), przeczytałam Miśkowi “Legendę o dwóch barciach”, którzy ponoć kiedyś mieszkali w bliźniaczych zamkach
(źródło naszepodrozowanie.blog.onet.pl/)
